O mnie

Muszę przyznać, że nie jest wcale tak łatwo napisać kilka słów o sobie, jak to się powszechnie uważa. Nie trudno bowiem popaść w takiej sytuacji w nadto samokrytyczny ton (jak choćby początek w stylu: „wiele osób, które miały ze mną do czynienia, pytało potem: <<skąd, do jasnej cholery, biorą się tacy ludzie?!>> Dziś zamierzam ostatecznie rozwiać wszelkie wątpliwości…”) lub też wręcz przeciwnie – opisać siebie niczym Króla Świata, mimo, że tylko jedna osoba ma prawo do tego tytułu (ktokolwiek oglądał „Titanica” ten wie, o kogo mi teraz chodzi). Ograniczenie się tylko do suchych faktów również nie wchodzi w rachubę, a przynajmniej nie w przypadku mojej skromnej osoby.

Mógłbym skorzystać z nadarzającej się sytuacji i – licząc po cichu na to, że mojego bloga odwiedzi tabun samotnych kobiet – zareklamować się jako swoisty mix Lawrenca z Arabii z Rhettem Butlerem . Niemniej, nie zrobię tego, mimo, że do obu jestem podobny, by nie powiedzieć, że swoją przystojnością wręcz ich kasuję. Skromnością zresztą również.

Dobra, ale blog to nie agencja matrymonialna! Blog to poważna sprawa dla poważnych ludzi. I różowych nastolatek lubiących Barbie. I sfrustrowanych czekaniem na ostatnią część Pottera małoletnich literatów, piszących miłosne historyjki z Harrym i Ronem w rolach głównych. I miłośniczek japońskiego rocka, masowo produkujących przeróżne lemony. No i oczywiście dla naszych ulubionych Emo, mających wszystko i wszystkich głęboko gdzieś (a teraz zagadka: ale konkretnie gdzie? Jeśli wiesz, to koniecznie podziel się ze mną swoją wiedzą w komentarzach, abym mógł później elegancko usunąć twój wpis, dając ci tym samym powód do malkontencenia. W końcu padłeś ofiarą reżimu, a w ogóle to tu u mnie panuje Inkwizycja. Że Hiszpańska, to nie muszę chyba dodawać, prawda?).

Powoli dochodzę do wniosku, że napisanie czegoś obiektywnego o sobie samym jest równie niewykonalne, co polizanie własnego łokcia. Dlatego też, panowie i panie, nie napiszę absolutnie nic. W ogóle. Pozostawię rubryczkę „o mnie” całkiem puściutką, jak ją Pan Bóg stworzył. Dosłownie ostatnie pytanie i już wciskam „delete”.

Chyba nie próbowałeś polizać własnego łokcia, co?

***

Konserwatywny flegmatyk z nadwagą, beznadziejnie grający w bilard i piłkarzyki . Czego nie lubi? Trochę tego jest:
– poprawności politycznej,
– fanatyzmu,
– pseudozabawnych puent w „Teleekspressie”,
– imprez rodzinnych,
– gdybania,
– zadawania mu oczywistych pytań,
– zamęczenia go cudzymi problemami osobistymi,
– powtarzania tego samego żartu dwa razy (lub więcej!),
– plotkowania,
– śmiania się z własnych dowcipów,
– jakichkolwiek zmian,
– nicków zawierających cyfry,
–  przeklinania (choć sporadycznie mu się zdarza, głównie przed komputerem),
– empikowych czytaczy, którzy niszczą książki,
– wszelkich subkultur młodzieżowych,
– patologii i prostactwa,
– napojów z serii Dr Pepper (a fe, co za paskudztwo!),
– pająków (a fe, co za paskudztwo!),
– pająków popijających Dr Peppera (a fe, podwójne paskudztwo!).

7 komentarzy »

  1. Matydla said

    Przemo, ja bym na swoim blogu wypisała swoje cudowne cechy charakteru, napisałbym też jaką lubie jeść zupe i czy lubie kawe, czy herbate. Takie wiadomości są przydatne! Wiem….może się to wydawać głupie.Napewno nie pisałabym o poglądach politycznych, bo polityka to jednek głębokie brązowo-zielone bagienko.
    Nie chciałabym być pseudozabawna, ale powtarzanie tych samych żartów wcale nie jest takie naganne!Może kiedyś Ci opowiem.

  2. Marta said

    Jest tyle rzeczy w których Przemek jest świetny i które lubi, a pisze tylko o negatywach. Przygotowałam za tem subiektywny zestaw zalet Malkontenta, żeby lubił mnie jeszcze bardziej. :)
    – Przemek pisze najładniejsze limeryki na świecie.
    – Przemek zna się na kinie jak nikt inny z moich znajomych, nawet jeśli lubi westerny.
    – Przemek ma najładniejsze włosy w szkole.
    – Poczucie humoru Przemka, mimo że prześmiewcze, zawsze zwala mnie z nóg.
    – Przemek ma najładniejsze trampki i koszule w WRC.
    – Kiedy pytam Przemka czy mnie kocha, zawsze odpowiada, że tak i nawet nie przewraca oczami.
    – Przemek często pije coca- colę, która i tak mu nie zaszkodzi, bo jego organizm jest njabardziej wytrzymały we wrzechświecie.
    – Przemek daje najfajniejsze walentynki.

  3. malkontent said

    @Matylda

    Ze zup to oczywiście ogórkowa i barszcz, kawy nie pijam, bo to paskudztwo, a jeśli chodzi o herbatę, to preferuję Liptona (koniecznie z kubka z podobizną Elvisa). Co do powtarzania tych samych żartów, to zdanie podtrzymuję – to powinno być karane i to bez litości! Po kilkukrotnym przesłuchaniu tego samego żartu z ust tej samej osoby jestem za karą śmierci.

    @Marta

    Nigdy bym nie pomyślał, że mam aż tyle zalet! Co prawda część z nich jest już nieaktualna (włosy poszły na rzeź), a część mocno naciągana (moje tramki nie mogą się równać z tymi czerwonymi Marty), ale i tak czuję się teraz wartościowszym człowiekiem. Dziękować :)

  4. marta said

    Witaj Przemku,
    List ten z założenia miał być nieco inny(patrz „tabun samotnych kobiet”), ale przeczytawszy ok. 50% Twojego bloga i zorientowawszy się w sytuacji napiszę tylko tyle, że zazdroszczę Wam obojgu. Tobie inteligencji, Marcie natomiast, że spotkała takiego człowieka, który w dodatku jest jej przyjacielem. Właśnie, skąd się tacy ludzie biorą?? Albo w gronie moich znajomych takowych nie ma, albo bardzo umiejętnie się kamuflują.
    Skoro już odważyłam się napisać do osoby, której IQ mnie onieśmiela, zapytam w związku z minioną niedawno rocznicą, czy sądzisz na temat „pokolenia JP2” ?
    Czy jako bonus mógłbyś też napisać co myślisz o Miłości, tak ogólnie? Będzie mi bardzo miło.
    Załączam pozdrowienia dla Ciebie oraz dla Twojej Najmilejszej, o pięknym imieniu:)

    P.S.Z przykrością stwierdzam, że jako poeta mnie nie zachwyciłeś, przypuszczam iż dlatego, że nie nie lubię rymów dosłownych, za którymi najwidoczniej Ty przepadasz. Moja subiektywna (skromna) opina nie zmienia jednak faktu, iż bycie poetą faktycznie jest powodem do dumy, dlatego też gratuluję:)
    P.S.2.Nawet się nie obrażę, jeśli usuniesz mój komentarz. Ba,mam nadzieję, że tak właśnie postąpisz, aby jako człowiek szlachetny uchronić mnie przed kompromitacją. Wybrałam ten sposób komunikacji, bo uznałam go za najbardziej sympatyczny.

  5. malkontent said

    Droga Marto,

    Ze skupieniem przeczytałem Twój list i czuję się w obowiązku sprostować kilka zawartych w nim treści. Po kolei jednak:

    „zazdroszczę Wam obojgu. Tobie inteligencji, Marcie natomiast, że spotkała takiego człowieka”

    Inteligencja jest przeceniana, czego najlepszym przykładem jest George W. Bush – gościu zaszedł wysoko i bez niej. Marcie natomiast należy raczej współczuć, bo musi dzielnie znosić wszystkie te moje złośliwości. Choć odkąd zobaczyłem ją w dresie, to zacząłem ograniczać uszczypliwości pod jej adresem. Wyglądała jak zawsze cudnie, ale przede wszystkim groźnie :)

    „Właśnie, skąd się tacy ludzie biorą?? Albo w gronie moich znajomych takowych nie ma, albo bardzo umiejętnie się kamuflują.”

    Mogą się kamuflować, bo ludzie lubią mieć swoje tajemnice. Wiesz, to tak jak z wujkiem Hansem. Dopóki nie złapie się go na gorącym uczynku, gdy potajemnie jodłuje, to ten za nic na świecie nie przyzna się do niemieckich korzeni.

    „Skoro już odważyłam się napisać do osoby, której IQ mnie onieśmiela, zapytam w związku z minioną niedawno rocznicą, czy sądzisz na temat “pokolenia JP2″ ?”

    Pokolenie JP2, pokolenie mp3… Uważam, że takie generalizowanie i przyklejanie etykietek pozbawione jest sensu, ot co.

    „Czy jako bonus mógłbyś też napisać co myślisz o Miłości, tak ogólnie? Będzie mi bardzo miło.”

    O miłości nie piszę, bo wystarczająco dużo na ten temat wyszło spod pióra moich starszych braci: markiza de Sade i Casanovy :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Przemysław

    PS Och, z poetami tak to już bywa, że ich twórczość z reguły docenia się dopiero wtedy, gdy ci leżą sztywno kilka metrów pod tych łez padołem. Póki co jako tako się trzymam, ale za jakieś 20-25 lat będziesz musiała się przekonać do moich wierszyków :)

    PPS Komentarz – jak widzisz – zdecydowałem się uchować. Niech będzie, skoro nikomu nie przeszkadza.

  6. Keks said

    Swego czasu pracowałem 8 lat w firmie, w której liczyła się tylko jedna stacja radiowa – Zet. W tej chwili zmieniłem pracę, mam cudowne biuro z fototapetą brooklinu i radiowęzłem w którym słychać wyłącznie Radio-Zet. Zakochałem się w tej stacji do tego stopnia, że kupiłem domenę Anty-Zet. Jak już postawię swojego bloga, dodam link do Twojego bo uważam, że gorsze od pająków popijających Dr Peppera mogą być tylko pająki popijające Dr Peppera i słuchające przy tym Radia-Zet.
    Pozdrawiam Karol.

  7. Ew. said

    Wróciłam do blogosfery!

    I powiem Ci, że przesadzasz: nie masz aż takiej nadwagi.
    Choć jesteś grubszy ode mnie.
    Na pocieszenie powiem, że za to nie doceniłeś się w kategorii beznadziejności. Ale spokojnie: kiedyś odkryjesz swoje Prawdziwe Beznadziejne Ja, wszystko przed Tobą.

    Mua i buziaczki.
    Ew.64646

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: