Archive for Lipiec, 2008

Komedia w trzech aktach. Z morałem!

Dzisiaj będzie bardzo zwięźle. Trzy krótkie i przede wszystkim autentyczne scenki, których współautorem jestem niestety ja. Wszystkie dobitnie pokazują, że pod żadnym pozorem nie należy się mnie słuchać…

1) Miejsce akcji: Arkadia, internetowa gra fantasy. Wcielam się w postać krasnoluda, Eomira. To taki typ, co dużo gada, a jeszcze więcej pije. Podczas jednej z moich przysiadówek w tawernie ucinam sobie rozmowę ze znajomym krasnoludem. Szybko wychodzi na jaw, że myśli on poważnie o wstąpieniu do jednego z klanów (organizacja skupiająca brodatych karzełków). Oczywiście musiałem pomóc mu w podjęciu słusznej decyzji:

– E tam. Po co Ci to? Klany są dla frajerów!

Dziś ten gość jest przywódcą klanu i nikt nie może mu podskoczyć. A ja? Ja chciałem dobrze.

***

2) Miejsce akcji: mój dom, a konkretnie salon. Z nudów oglądam telepudło. Akurat na TVP4 leci pogoda, a jakiś żenujący pogodynek w czarnym swetrze macha rękami i opowiada mało śmieszne kawały. Mój komentarz był bezlitosny:

Jak sie nie ma talentu, to się zapowiada pogodę na TVP4!

Dziś pan Jarosław Kret pracuje w Jedynce i zarabia 18 tys. złotych miesięcznie.

***

3. Miejsce akcji: pokój siostry. Siedzę przed komputerem i rozmawiam przez GG z przyjaciółką, która oznajmia mi, że zaczyna się uczyć łaciny. Cóż, moja reakcja mogła być tylko jedna:

Fajnie, będziesz mogła mi kupić hot-doga w Watykanie!

Dziś Ewelina jest laureatką olimpiady języka łacińskiego.

Reklamy

Dodaj komentarz

%d blogerów lubi to: