Archive for Czerwiec, 2007

Manifest, czyli New Blog in Town

Pierwsza notka to idealne miejsce do tego, bym przedstawił swoje cele. Założenia, które przyświecały mi przy zakładaniu tego bloga. Zresztą wy też pewnie chcielibyście się dowiedzieć o czym będę tu pisał i czy warto trzymać ten adres w „ulubionych”. Powolutku, już się ze wszystkiego tłumaczę.  Czas, żebym zaczął swoje małe exposé.

Otóż zamierzam na moim blogu kontynuować najwznioślejszą z naszych polskich tradycji, coś w czym jesteśmy – nie bójmy się tego głośno powiedzieć! – najlepsi w Europie, a może i nawet na calutkim świecie. Coś, co prawdopodobnie zdeterminowane jest gdzieś głęboko w naszych słowiańskich genach. Coś, co przechodzi z dziada na ojca, a z ojca na syna. Coś, co wysysamy wraz z mlekiem matki.

Tak, zgadłeś! Będę malkontencił na potęgę! Całkowicie i bez umiaru! Będę narzekał na wszystko i wszystkich, będę tupał i machał zaciśniętą w pięść dłonią! Będę marszczył brwi i spoglądał groźnie w różnych kierunkach! Będę krytykował robiące karierę upudrowane blond beztalencia! Będę potępiał szerzące się w zawrotnym tempie głupotę, ignorancję i zwykłe chamstwo! Bez litości będę karcił i ganił, rozdawał żółte i czerwone kartki, dokonywał świeckiej ekskomuniki za pomocą klawiatury i myszki! Będę też wspominał stare, dobre czasy, ale to tylko – nomen omen – od czasu do czasu. I tyle. Słowem: smęcenie, smęcenie i jeszcze raz smęcenie. Ale za to w jakim stylu!

Oczywiście nie będę ograniczał się jedynie do wyżej wymienionych czynności. Czasami też coś pochwalę, kogoś po główce pogłaszczę, a może nawet okazyjnie zrecenzuję jakiś dobry film lub książkę. Choć po prostu częściej będę brał się za niewypały, które bez litości zamierzam przypiekać na wolnym ogniu. Powolutku i bez pośpiechu.

Tyle tytułem wstępu. Wakacje są i mózg odwykł od wzmożonej aktywności intelektualnej (tiaa, zupełnie jakby kiedykolwiek do takowej przywykł…), więc dam mu teraz odpocząć. Do przeczytania!

PS Urząd statystyczny wyliczył, że słowo „będę” (licząc również to zamieszczone w post scriptum) występuje w tej notce w liczbie – uwaga! – 12 sztuk (słownie: dwunastu). Idąc tropem teorii spiskowych pana Browna, przyporządkowałem każdemu słowu jednego apostoła. Pytanie brzmi: kto w takim razie jest Marią Magdaleną?

Dodaj komentarz

%d blogerów lubi to: